Projekt „Holandia 25 — śladami polskich żołnierzy”
Część 4: Arnhem, Holandia – październik 2025
To już ostatni etap mojej holenderskiej wędrówki. Po emocjonującym dniu w Oosterbeek ruszyłem w stronę Arnhem — miasta, które na zawsze zapisało się w historii II wojny światowej.
W planach miałem wizytę na cmentarzu Algemene Begraafplaats „Moscowa”, a potem przejazd do Driel, gdzie stoją pomniki generała Stanisława Sosabowskiego i żołnierzy 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej.
Nie dotarłem tam. Dzień okazał się za krótki, a Oosterbeek zatrzymał mnie na dłużej, niż przypuszczałem. Zamiast ścigać się z czasem, postanowiłem pójść w inne miejsce — nad most Johna Frosta, który przez cztery dni we wrześniu 1944 roku był świadkiem jednych z najcięższych walk operacji Market Garden.
Most wygląda dziś spokojnie. Nad wodą przelatują mewy, na chodnikach spacerują mieszkańcy, a ruch samochodowy płynie bez pośpiechu. Trudno uwierzyć, że to właśnie tu rozegrał się dramat setek żołnierzy. Wtedy, osiemdziesiąt jeden lat temu, około 740 Brytyjczyków pod dowództwem majora Johna Frosta zdołało dotrzeć do mostu i obsadzić jego północny kraniec. Niemcy nie spodziewali się takiego oporu. Gdy Brytyjczycy próbowali sforsować południowy koniec, ogień z miotacza płomieni doprowadził do eksplozji amunicji. Most zapłonął — dosłownie. Świeża farba zaczęła się palić, rozświetlając noc i zdradzając pozycje obrońców.
Cztery dni. Tyle utrzymali się pod ogniem. Plan marszałka Montgomery’ego zakładał dwa. W tym czasie rozbili niemieckie natarcie z 9 Dywizji Pancernej SS i zapisali się w historii jako symbol odwagi i desperacji. Reszta dywizji walczyła w Oosterbeek aż do 25 września, kiedy nadszedł rozkaz ewakuacji. Arnhem nie zostało zdobyte.
Most, który dziś nosi imię Frosta, stał się legendą. To właśnie jego historię przypomniał film „O jeden most za daleko” Richarda Attenborough z 1977 roku. Co ciekawe, nie kręcono go w Arnhem — przez zmiany urbanistyczne wybrano Deventer, gdzie nad rzeką IJssel stoi niemal identyczna konstrukcja.
Ostatniego dnia planowałem jeszcze odwiedzić groby polskich żołnierzy na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie. Pogoda jednak pokrzyżowała te plany — ulewny deszcz i wiatr nie dawały szans na spokojną wizytę.